|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| IDBlock.pl chroni RFID |
| Firmy | HandelCzwartek, 27 Październik 2011 14:40 |
|
Piotr Nawrocki, przedsiębiorca z Inowrocławia, wprowadził na rynek innowacyjne zabezpieczenie dla dokumentów i kart zbliżeniowych. Trafił w dobry moment, bo jest ich w Polsce coraz więcej. Samych paszportów wykorzystujących technologię RFID mamy już ponad 6 milionów, a to nie jedyne jej zastosowanie. Produkty ID Block są już dostępne w sprzedaży internetowej na stronie IDBlock.pl, wkrótce pojawią się też w sklepach.Z przeprowadzonych w minionym tygodniu przez Pentor badań wynika, że ponad połowa Polaków nie słyszała o kartach i dokumentach zbliżeniowych. Tymczasem posiadają już oni ponad 6 milionów paszportów biometrycznych wykorzystujących tę technologię, a do końca roku w obiegu w naszym kraju ma być już 10 milionów zbliżeniowych kart płatniczych (raport POLASIK Research). Do tego należy doliczyć setki tysięcy kart miejskich, elektronicznych legitymacji studenckich oraz niemożliwe do policzenia karty systemów kontroli dostępu. Te ostatnie stosowane są zarówno przez firmy i instytucje publiczne (urzędy, biurowce, budynki produkcyjne), jak i osoby prywatne (wspólnoty mieszkaniowe). Wyniki badań wskazują więc, że wielu użytkowników może nawet nie wiedzieć, co noszą w portfelu. – Często nie zdajemy sobie sprawy, co oznacza fakt, że nie musimy dotykać kartą do czytnika, aby np. otworzyć drzwi czy dostać się na stację metra. Wystarczy sam fakt zbliżenia, bo komunikacja następuje za pomocą fal radiowych. Problem jednak w tym, że mogą one zostać odebrane także przez urządzenia wykorzystywane przez inne osoby, zwłaszcza przestępców – mówi Piotr Nawrocki, twórca rozwiązania ID Block, specjalnych okładek na dokumenty i karty, chroniących je przed skanowaniem. – Ryzyko bierze się stąd, że po sczytaniu takich kart możemy poznać dane osobowe ich użytkowników oraz inne wrażliwe informacje. Niestety, ich wydawcy nie informują o tym, jak duże jest ryzyko i jak się przed nim obronić. Co może grozić osobom, których tożsamość zostanie ukradziona? Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych badania wskazują, że najczęściej wykorzystuje się ją do wyłudzenia kredytu bankowego (aż 55 proc. przeanalizowanych przypadków). Ofiary tego typu przestępstw musiały później poświęcić od kilkudziesięciu do nawet ponad stu godzin na likwidację ich skutków. Średni koszt takiego procesu przekroczył 500 dolarów. Groźne mogą być też następstwa skopiowania kart, np. umożliwiających dostęp do dokumentów zgromadzonych przez urzędy lub do pomieszczeń, w których produkowana jest żywność. W przypadku popełnienia przestępstwa to pracownik, którego nazwisko zapisane zostanie na sklonowanej karcie, będzie musiał udowodnić, że jest niewinny. – Posłużenie się cudzą tożsamością może służyć przestępcom do wielu celów. Mogą zarówno łamać prawo na cudzy rachunek, jak i tworzyć sobie fałszywe, ale wiarygodne alibi. Szerokie możliwości daje też pozyskanie danych z kart płatniczych. Zamiast włamywać się do magazynów, można zrobić zakupy w sklepach internetowych za oceanem. Kupiony tam sprzęt elektroniczny, kosmetyki czy markową odzież nietrudno będzie później sprzedać. Poszkodowanemu będzie natomiast bardzo trudno udowodnić, że transakcję przeprowadzono bez jego wiedzy – dodaje prof. dr hab. Ryszard Jaworski, kierownik Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. – Wyzwaniem dla organów ścigania będzie nie tylko ustalenie sprawców tych przestępstw, ale nawet samo ujawnienie złamania prawa. Złożoność operacji i liczba zaangażowanych w nie podmiotów powodują, że niełatwo jest w tej sieci dotrzeć do miejsca, w którym wszystko się zaczęło. Także poszkodowani mogą przez długi czas nie wiedzieć, co ich spotkało. Tymczasem, aby uchronić się przed zagrożeniem, wcale nie trzeba wiele. Po pierwsze, niezbędny jest zdrowy rozsądek – należy zachowywać się podobnie jak przy kradzieżach kieszonkowych: nie wyciągać kart czy dokumentów bez potrzeby, uważać na to, co dzieje się dookoła. Po drugie, warto skorzystać z dodatkowych zabezpieczeń, takich jak ID Block. Wykorzystując doskonale znany fizykom mechanizm tzw. klatki Faradaya, uniemożliwia ono przechwycenie danych przez osoby do tego nieupoważnione. Na czym polega jego innowacyjność? – Przede wszystkim na znalezieniu nowego zastosowania dla istniejących materiałów oraz ich umiejętnym połączeniu. Nasz produkt spełnia kilka warunków: jest skuteczny, niewielki, lekki i estetyczny. Co bardzo ważne, udało nam się opracować taką technologię wytwarzania, dzięki której możemy podstawowe modele zaproponować po bardzo przystępnych cenach, a jednocześnie rozszerzać ofertę o eleganckie artykuły z wyższej półki – wyjaśnia Piotr Nawrocki. ID Block, czyli specjalne okładki na karty i dokumenty, które całkowicie izolują je przed próbami skanowania, trafiły właśnie do sprzedaży detalicznej, na początek na stronie IDBlock.pl, a w ciągu najbliższych tygodni będą także dostępne w sieciach handlowych. Trwają też rozmowy z partnerami w sektorze B2B, np. z producentem galanterii skórzanej. Początki nie były jednak łatwe. – Projekt budził spore zainteresowanie, jednak także obawy o to, że temat jest bardzo wrażliwy i może zostać nieprzychylnie odebrany. Dlatego dość długo trwało poszukiwanie partnera, który obok zaangażowania finansowego, mógłby także wnieść swoje doświadczenie i know-how – przyznaje Piotr Nawrocki. Rozwiązaniem okazał się program „Dragon’s Den. Jak zostać milionerem” emitowany przez telewizję TV4. Po prezentacji ID Block, inwestorem został Maciej Kaczmarski, znany m. in. jako twórca Kaczmarski Inkasso, Krajowego Rejestru Długów oraz programu „Rzetelna Firma”. – Po programie odezwało się także kilkunastu innych inwestorów. Jednak kluczowe okazało się doświadczenie pana Kaczmarskiego w budowaniu od podstaw przedsięwzięć, które podobnie jak ID Block mają na celu zwiększenie poziomu bezpieczeństwa osób i firm z nich korzystających – podkreśla Piotr Nawrocki. |










Zabezpieczenie zbliżeniowe 


